Go to content

Jesteśmy strasznymi kujonami - Warszawski Ninja podsumowuje inkubację

Pod koniec września odbyły się ostatnie spotkania warsztatowe kończące intensywny, 3-miesięczny proces inkubacji zwycięskich projektów. Za uczestnikami kilkadziesiąt spotkań grupowych i indywidualnych z ekspertkami i specjalistami z dziedzin takich jak: planowanie strategiczne, user experience, relacje z biznesem, promocja czy aspekty prawne aplikacji mobilnych. A wszystko po to, aby mogli dalej rozwijać swoje projekty i aby zyskali kompetencje niezbędne do zarządzania swoimi produktami w przyszłości.

Jak ten proces wspominają jego uczestnicy? Jakie są ich plany na przyszłość? Poniżej znajdziecie zapis rozmowy, jaką Agnieszka Duszyńska z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia" przeprowadziła z jednym z nich - Stasiem Małolepszym, liderem zespołu „Warszawski Ninja”.

JAK PRZEBIEGAŁ WASZ PROCES INKUBACJI?

Byliśmy obecni na wszystkich spotkaniach, warsztatach - straszne z nas chyba kujony. Wyszliśmy z założenia, że wiedza, którą można dostać od specjalistów jest tego warta - szczególnie, że nie była to wiedza stricte akademicka, tylko raczej praktyczna. Nawet jeśli niektóre spotkania nie były przydatne dla naszego projektu to i tak bardzo chcieliśmy na nich być, choćby pod kątem własnego rozwoju. Dostęp do doradcy zarządu Lewiatana nie jest dla mnie codziennością, nie chodzimy razem na kawę... (śmiech)

A KTÓRE ZE SPOTKAŃ BYŁY DLA WAS NAJBARDZIEJ ZNACZĄCE?

Właśnie spotkanie z Jackiem Adamskim, czyli to o kontaktach z inwestorami i szerzej pojętym biznesem. Od razu było widać, że prowadzący wie o czym mówi, ma doświadczenie. Znaczące było dla nas, że on w przeszłości widział już wiele pomysłów na projekty i rozmawiał z tymi zespołami, że rozumie dynamikę pomiędzy inwestorami a start-upowcami i wie, jakie błędy popełniają początkujący. To była wiedza, której nie można wyczytać w żadnej książce.

Oprócz tego, bardzo mi się podobały spotkania o planowaniu strategii z Kamilem Nicieją i Krzyśkiem Trzewiczkiem. Przyznam, że na początku podchodziłem do nich nieco sceptycznie do tej start-upowej nowomowy – lean canvas, unique value propositon.

AGILE?

Dokładnie (śmiech), ale na końcu byłem bardzo pozytywnie zaskoczony.

Bardzo podobał mi się nacisk, który oni położyli na wszystko, co nie jest samym kodowaniem. Zdałem sobie sprawę, że programowania to jest tak 5%, a cała reszta to jest masa rzeczy, nie do końca sprecyzowanych, które trzeba robić dookoła aplikacji. Rozmawialiśmy o wymyślaniu strategii, testowaniu prototypu, rozumieniu potrzeb rynku i odpowiadaniu na nie.

Ostatni warsztat, o którym chcę wspomnieć, to spotkanie z Kamilą Sidor z Geek Girls Carrot o strategii promocji i wystąpieniach. Na początku jak dowiedziałem się, że to dwa spotkania po 5 godzin to trochę się przestraszyłem. 10 godzin to jednak dość długo... (śmiech). Kamila nie dość, że świetnie je poprowadziła i wykorzystała każdą godzinę doskonale, to zrobiła to w bardzo ciekawy i praktyczny sposób. Po pierwsze, Kamila pokazała jak opowiadać historie, które przykuwają uwagę słuchaczy, a po drugie - z perspektywy projektu - pomogła nam poukładać sposób w jaki mówimy do naszych odbiorców. Wymyśliliśmy na przykład hasztag, który bardzo się spodobał.

A JAK CAŁY PROCES WPŁYNĄŁ NA PROJEKT I WASZE POJĘCIE NA TEMAT ROZWOJU APLIKACJI?

Inkubacja na pewno pomogła nam zrozumieć jak wiele pracy nas czeka. Pocieszającym wnioskiem, który wyciągnąłem z warsztatów strategicznych jest ten, że nie trzeba na samym początku wiedzieć wszystkiego - co i jak będzie działać. Ważne jest jednak, aby to wiedzieć, zanim zacznie się to robić. Jednym słowem, jeśli mamy jakiś pomysł na aplikację, ale nie do końca wiemy jak ma ona działać to lepiej jest najpierw przeprowadzić kilka testów, postawić jakieś hipotezy, zbadać, co działa, a co nie i dopiero potem zacząć pracować nad całością. Wykorzystaliśmy to już nie raz, pracując nad naszym projektem. Zamiast inwestować mnóstwo energii w jakieś rozwiązanie i dopracowywać każdy jego szczegół, to mniejszym nakładem kosztów tworzyliśmy coś podobnego i sprawdzaliśmy to na mniejszą skalę.  I dopiero jak się okazało, że działało to inwestowaliśmy więcej czasu i pracy. W trakcie inkubacji pojawiało nam się wiele pomysłów, a ja musiałem też siebie pilnować, żeby nie zacząć pisać kodu. Miałem taką właśnie pokusę, żeby zacząć od tego kodu, że przecież szybciutko go napiszę i będzie gotowe. Jednak wiem, że nie tędy droga. Musimy najpierw sprawdzać z ludźmi czy pomysł chwyci, czy odpowiada na ich potrzeby, a dopiero potem wprowadzić go w życie.  To wszystko zdecydowanie zmieniło nasze myślenie, jeśli chodzi o rozwój projektu.

JAKIE PLANY NA PRZYSZŁOŚĆ?

Mamy teraz zamiar zrobić nową wersję prototypu, w której będą funkcjonalności, na których trop naprowadziły nas warsztaty strategiczne i komunikacyjne. Chcemy, żeby aplikacja była jeszcze bardziej społeczna. W obecnych czasach brakuje nam trochę interakcji międzyludzkich – za mało ze sobą rozmawiamy, wszyscy patrzymy w ekrany swoich telefonów. Mamy więc ochotę zrobić wszystkim małego psikusa i wykorzystać aplikacje do tego, żeby ludzie zaczęli ze sobą rozmawiać.

Nowy prototyp chcemy przetestować z grupą kilkudziesięciu osób i zobaczyć, czy funkcje o których myślimy zadziałają. Planujemy też zmienić nazwę. Aplikacja nadal będzie miejska, ale już nie stricte warszawska. Za dużo w tym momencie nie powiem -  zobaczymy co wyniknie z naszych prac.

DZIĘKI WIELKIE ZA ROZMOWĘ I POWODZENIA!

 

PS. W grudniu opublikujemy wnioski płynące z ewaluacji inkubacji i konkursu, przeprowadzonej wśród wszystkich uczestników i uczestniczek - nie tylko zwycięzców :)